Tuning Toyota Corolla AE86 - Hachi-Martin
Znalezienie zdrowej Tuning Toyoty Corolli AE86 graniczy z cudem. Większość egzemplarzy albo została "zajeżdżona na śmierć" w różnego rodzaju zawodach sportowych od rajdów, przez wyścigi, po drifting - albo zwyczajnie nie przetrwały walki z czasem.
Zwarte, lekkie auto o dobrym rozkładzie masy dobrze sprawdza się w sportach motorowych. Wiedzą o tym kierowcy rajdowi, którzy często traktują AE86 jako samochód treningowy czy - ze względu na klasyczny napęd - szkoleniowy. Ze względu na napęd na tylne koła i ogólne pojętą "zwinność" w zakrętach ta generacja Corolli często wykorzystywana jest również na torach wyścigowych - zarówno do jazdy na czas, jak i driftingu. Kolejnym atutem, szczególnie w Kraju Kwitnącej Wśni (i, co za tym idzie, wszędzie tam, gdzie ruch jest lewostronny) jest cena "hachi-roku". Zanim za sprawą animowanego serialu "Initial D" stała się kultowa, przez co pożądana na całym świecie również jako obiekt szpanu, jej cena była bardzo atrakcyjna. Niestety, jak to z tanimi usportowonymi autami bywa, często trafiała w ręce kierowców, którzy byli od niej "wolniejsi", przez co populacja AE86 została mocno przerzedzona. W Europie kontynentalnej ten model nigdy nie zdobył szczególnej popularności. Był wprawdzie oferowany na kilku rynkach, ale nigdy nie stał się tak pożądany, jak Escort czy Kadetty RWD.
Teoretycznie daje to nadziej na znalezienie zdrowego, nieużywanego ekstremalnie egzemplarza. Niestety praktyka pokazuje, że podaż dobrze utrzymanych AE jest znikoma. Za taki stan rzeczy należy winić rdzę - największego wroga samochodów z lat 70. i 80. XX wieku. Karoseria, a w szczególności drzwi i progi, nie wytrzymuje próby czasu. Co gorsza znalezienie części blacharskich do ostatniej tylnonapędowej Corolli nie jest łatwe. Remont karoserii wymaga więc odtwarzania od zera wielu elementów karoserii. Pół biedy, gdy tylko one wymagają ingerencji specjalisty, gorzej, gdy dziurawa i przegniła jest również podłoga. Paweł uznał, że mimo tych trudności warto uratować choć jeden egzemplarz. "Hachi-roku" zawsze mu się podobało, samochód spełniał wszystkie założenia jego ulicznej zabawki. Jest na naszych drogach egzotykiem, charakteryzuje się nie tylko klasycznym napędem, ale i linią nadwozia (szczególnie w wersji dwudrzwiowej). Do tego w rękach wprawnego kerowcy daje, mimo wrodzonej "nerwowości" (a może za jej sprawą), dużo frajdy z jazdy. Jako, że Paweł ściga się w Pucharze PZMotu Hondą Civic Type-R w barwach Tedexu i Supermisu, nie chciał budować na jej bazie kolejnej rajdówki, driftowozu ani samochodu na tor, a w szczególności auta w stylu "Show & Shine". Żadne "tuningowe" akcenty zewnętrzne też nie wchodziły w grę. Do tego właściciel chciał, aby przypadkowy obserwator miał problem ze zidentyfikowaniem jego samochodu, a świadomy "oglądacz" docenił klasyczny japoński styl (dlatego obręcze to czysty JDM-owy oldschool). Skupiono się więc na aspekcie mechanicznym tuningu, karoserię zostawiając bliską serii. Jedynym wyraźnym odstępstwem od tej reguły jest lakier.
Jego wybór nie był łatwy. Pawłowi nie spodobał się żaden katalogowy kolor AE86, nie chciał też żadnego odcienia kojarzącej się z Japonią bieli ani tym bardziej lakieru "z efektem". Ostatecznie samochód został polakierowany charakterystyczną zieloną farbą z palety barw Astona Martina DB9. Efekt końcowy jest tym ciekawszy, że sprowadzona z Holandii Toyota była wyposażona w niebieskie wnętrze. Oczywiście kabina pasażerska wymagała restauracji, ale po uszyciu skórzano-materiałowej tapicerki zgodnej z orygnałem i zakupie wielu detali w stanie niemalidealnym zyskało klasycznego szyku, choć niektóre elementy, jak choćby wykładzina podłogowa, wymagają jeszcze dopieszczenia. Paweł jest perfekcjonistą, szuka więc jedynie najlepszych elementów, a takie poszukiwania potrafią być czasochłonne. Ale jak mawiają, nie od razu Kraków zbudowano. "Hachi-roku" w klasycznym, ulicznym wydaniu cieszy wzrok. Dzięki lakierowi z Astona Martina zyskała iście brytyjski szyk, co tylko podkreśla jej ponadczasowe walory. Mimo że nie ma ani głośnego układu wydechowego, ani bardzo hardcorowego zestrojonego zawieszenia, jest typowym "fun carem" stworzonym do dawania radości z jazdy. Dobrze, że Paweł zdecydował się uratować piękną, klasyczną Toyotę.
Na szczęście najbliżsi wybili mu z głowy pomysł pozbycia się tego klasyka, więc jesteśmy spokojni o dalszy los auta.
Tuning TOYOTA COROLLA AE86
SILNIK
R4, 1587cc, 16V, moc seryjnie 124 KM
GT:układ dolotowy zakończony filtrem stożkowym, pełna modyfikacja głowicy, wyważenie wału i układu korbowo-tłokowego, doprężenie silnika, polerowane kanały dolotowe i wydechowe, szlif zaworów, kolektor wydechowy 4-1 OBX, kompletny wydech Martelius, moc po tuningu ok. 140 KM
NAPĘD
Tylny, 5 biegów
GT: sprzęgło ze spieków, wyważony wał, krótkie przełożenie tylnego mostu, 50% blokada mechanizmu różnicowego
ZAWIESZENIE
Przód: kolumny McPhersona
Tył: oś sztywna
GT: zawieszenie regulowane Tokico, przednie kolumny gwintowane, drążek Panharda ze śrubą rzymską, zmienione drążki prowadzące tylnego mostu, sztywniejsze stabilizatory, rozpórka przednia górna
HAMULCE
Przód: tarczowe wentylowane
Tył: tarczowe
GT: klocki hamulcowe Ferodo DS2500
KOŁA
Obręcze: 7x15", Japanese Nostalgic Rims
Opony: 195/50 R15, Bridgestone Potenza RE720
STYL
Nadwozie kompletnie rozebrane i odbudowane, lakier z palaty barw Aston Martin, oryginalny akcesoryjny spoiler przedni
WNĘTRZE
Wnętrze oryginalne, całkowita renowacja tapicerki (skóra łączona z mikrofbrą na wzór oryginalnej)
autor: Łukasz Ptaszyński
źródło: GT Nr 1 (133), styczeń 2010
